fbpx

„Call my agent!” – najzabawniejszy francuski serial z plejadą gwiazd

Iwona Sobczak | 17 listopada 2019

Kino francuskie jest specyficzne, jednak, gdy już przeniknie się do tego świata, nie da się od tak z niego wycofać. A gdy już się tam zatem jest, serial „Call my agent!” (fr. „Dix pour cent”) jest pozycją wręcz obowiązkową. Dlaczego? Bo jest tak świetny, że każda francuska gwiazda chce w nim wystąpić.

Netflix

Do tej pory seriale przenosiły nas do mitycznego amerykańskiego snu. Oglądaliśmy „Przyjaciół” w Nowym Jorku, „Chirurgów” w Seattle, czy „Żonę idealną” w Chicago. Teraz czas się przenieść do zmysłowego Paryża… by poznać go od nieco innej strony. A dokładniej od kuchni całego francuskiego splendoru, poznając wszystko to, przez co muszą przejść agenci gwiazd pokroju Juliette Binoche, Moniki Bellucci czy Isabelle Huppert. Wszystko opakowane w wyostrzone i cyniczne dialogi, świetne poczucie humoru, doskonały scenariusz i gwiazdy grające same siebie, choć w przerysowanej wersji. Każdy odcinek poświęcony jest jednej z nich.

Takiej produkcji brakowało

Serial został stworzony przez scenarzystkę Fanny Herrero i zadebiutował w 2015 roku na antenie France 2. Oprócz pięknie sfilmowanego Paryża, poznajemy bohaterów pracujących w fikcyjnej Agence Samuel Kerr, czyli ASK, która jest jedną z największych agencji artystycznych we Francji. Czterech agentów – Andrea, Mathias, Gabriel i Arlette – reprezentujących największe gwiazdy francuskiego przemysłu filmowego walczy o sprawne prowadzenie biznesu w obliczu szeregu kryzysów, zarówno kreatywnych, jak i tych prywatnych. Gdyby podjąć się porównania do amerykańskich seriali, „Call my agent!” byłoby czymś w stylu mieszanki „Biura” z „Entourage” czy „30 Rock”.

Netflix

Francuski serial ma w sobie jednak w sobie również coś z dobrego spektaklu. Zobaczymy tu całą plejadę znanych nazwisk jak Cecile de France, Isabelle Adjani, Jeana Dujarnin, Christophera Lamberta, a także młode gwiazdy francuskiego kina, jak również wziętych reżyserów pokroju Claude’a Lelouch.

Gwiazdy, które wcale nie chcą błyszczeć

Ludzie pracujący w ASK są kompetentni, konkurencyjni i oddani; kochają to, co robią i szanują kino. Biznes i przyjemność mieszają się ze sobą bardzo swobodnie, co jest dość charakterystyczne dla francuskiego kina. „Call My Agent” jest jednak dlatego aż tak pożądanym przez sławy serialem, gdyż francuzom pracującym przy produkcji udało się osiągnąć coś rzadkiego, a mianowicie pokazać, że gwiazdy, które żyją zdecydowanie nienormalnym życiem, są w rzeczywistości… bardzo normalne.

Monica Bellucci/Netflix

I tak Cecile de France, która wysiada z metra, dowiaduje się niemalże na ulicy, że jest za stara, żeby zagrać u Tarantino, Juliette Binoche, ma swój własny moment #MeToo przed wystąpieniem na otwarciu Festiwalu w Cannes, a Monica Bellucci bardziej od kolejnej roli pragnie poznać „zwykłego faceta”, takiego, który sam wynosi swoje śmieci i umie… zrobić herbatę.

Widzimy też aktora, który nie umie prowadzić samochodu i za nic nie może zdać egzaminu na prawo jazdy, aktora, który nie umie pływać, a także rewelacyjnego Jeana Dujardina, który nie wyszedł ze swojej roli i dalej zachowuje się mniej więcej jak Leonardo DiCaprio w „Zjawie”, powodując przekomiczny szereg zdarzeń.

Jean Dujardin/Netflix

Scenarzystka Fanny Herrero, współtwórczyni serialu jako punkt odniesienia wybrała sobie postać graną przez Aarona Sorkina w „The West Wing”, jednak świeże spojrzenie na branżę agentów telewizyjnych zawdzięczamy innemu współtwórcy – Dominique’owi Besnehardowi. Aktor i reżyser, sam bowiem spędził dwie dekady pracując jako najbardziej znany agent we Francji. Sama lektura jego CV jest jak dobra historia współczesnego kina francuskiego, dlatego wiele wątków serialu zaczerpniętych jest z prawdziwych historii. Jedną z nich jest wspomniane wystąpienie Juliette Binoche na otwarciu Cannes. Jej przemówienie przypomina legendarne wystąpienie Sophie Marceau na gali rozdania Złotych Palm w 1999 r., po którym została wygwizdana. Besnehard był wówczas agentem Marceau.

Juliette Binoche/Netflix

Czwarty sezon już wkrótce

Co do samej aktorki, ma się ona pojawić na najnowszym, czwartym sezonie serialu, który powróci do Netfliksa w stycznie 2020 roku. Zdjęcia do czwarty sezonu rozpoczęły się w październiku. Co ciekawe, sława „Call my agent!” dobiegła również za Ocean i coraz głośniej mówi się, że obok Gerarda Depardieu i Marion Cotillard (którzy są już zakontraktowani) pojawi się sama Jane Fonda.

Zobacz także: