fbpx

10 najlepszych seriali na lato

Iwona Sobczak | 6 lipca 2019

Jeśli jeszcze zastanawiacie się, jakie seriale obejrzeć latem, dobrze trafiliście. Niektóre z nich znacie, o niektórych słyszeliście, ale nie mieliście czasu ich obejrzeć, a inne za chwilę będą na ustach wszystkich. Niezależnie, czy szukacie produkcji, którą obejrzycie w ciągu jednej nocy, na plaży podczas urlopu lub w weekend na kanapie, ten przewodnik z pewnością was nie rozczaruje.

Oto 10 seriali, które warto zobaczyć tego lata:

„Wielkie kłamstewka” (Big Little Lies)

Zarówno widzowie, jak i krytycy uznali, że to jedna najlepszych produkcji HBO. Iście gwiazdorska obsada – Reese Witherspoon, Nicole Kidman, Shailene Woodley, Laura Dern, czy Zoe Kravitz to tylko niektóre z topowych nazwisk. W najnowszym sezonie bowiem, do obsady dołączyła Meryl Streep. Jest to serial, gdzie główne role reprezentują silne kobiety o różnych osobowościach. Drugoplanowe wystąpienia zaś należą do mężów, partnerów i kochanków. Pierwszy sezon – choć zaczyna się banalnie, bo od kłótni dzieci w szkole – z czasem przeradza się w skomplikowaną opowieść z wątkiem kryminalnym w tle. Główną osią pierwszej serii jest przemoc wobec kobiet. Druga seria zaś pokazuje, jak wyniszczające są kłamstwa i jak dużą rysę zostawiają na psychice bohaterów.

Pozornie szczęśliwe kobiety mieszkające w wielkich bajecznych kalifornijskich rezydencjach, skrywają bardzo ludzkie problemy. Ten miły dla oka perfekcyjny obrazek ukrywa jednak siniaki – zarówno te fizyczne, jak i psychiczne. I to właśnie jego autentyczność sprawia, że produkcja została obsypana najważniejszymi nagrodami takimi, jak Złote Globy, Emmy i BAFTA. Serial niezwykle wciąga i jest idealną propozycją na ciepłe letnie wieczory.

„Wielkie kłamstewka” dostępne są w serwisie HBO Go.

„Opowieść podręcznej” (Handmaid’s Tale)

Produkcja jest niezwykle trafną opowieścią o tyranii, ale też świetnym thrillerem i dramatem. Dystopijny serial zaczyna się od szokujących, choć wcale nie tak trudnych do wyobrażenia sobie scen. Widzimy, jak w wyniku zamachu w USA, zaczyna się formować nowe religijne państwo Gilead. Władzę przejmuje pseudochrześcijańska junta, a kobiety pozbawiane są wszelkich praw. Te z nich, które są płodne, zostają podręcznymi surogatkami rodzin ludzi władzy. Wszelkie nieposłuszeństwo karane jest w okrutny sposób. Wszystko na chwałę Pana. 

Serial jest oparty na motywach powieści Margaret Atwood z 1985 roku i bardzo mocno nawiązuje do Ameryki Donalda Trumpa. Jednak mizoginistyczny reżim Gileadu, pod przykrywką wiary, jest pełen hipokryzji. Chcąc nie chcąc, utożsamiamy się z bohaterkami i bohaterami serialu, gdyż obecny świat polityki momentami wcale nie jest daleki od rzeczywistości Gileadu. W “Opowieści podręcznej” terroryzm jest wykorzystywany jako uzasadnienie pozbawienia praw obywatelskich, a kiedy reżim zostaje ustanowiony, geje i lesbijki wieszani są publicznie. Egzekucje zresztą przypominają te dokonywane przez państwo islamskie na ludziach oskarżonych o homoseksualizm.

W Gilead nic nie jest normalne, ale jak podczas każdej wojny i tu znajduje się miejsce na miłość. Każda postać ma wiele warstw i ukrytych motywów, a sama narracja serialu jest ostrzeżeniem przed tym, co może się wydarzyć, jeśli władza nadal będzie przesuwała granice. Ale serial jest czymś więcej, niż tylko polityczną alegorią. To doskonały horror, trzymający w napięciu od samego początku z doskonałymi ujęciami i świetnie dopasowaną ścieżką muzyczną. Jest to również niezwykłe kompendium opowieści o kobietach i ich sile. “Opowieść podręcznej” to bez wątpienia telewizja w najlepszym wydaniu.

Serial dostępny jest na platformie HBO Go.

“Czarnobyl” (Chernobyl)

Serial jest tak bliski rzeczywistości, jak tylko to możliwe i choć minęły 33 lata od wybuchu w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, ponownie stajemy się “naocznymi” świadkami ogromu tragedii. Widzimy ludzi umierających w ogromnych męczarniach na choroby popromienne, rozległe skażone tereny i chmurę radioaktywnego powietrza, która przeszła przez Europę. Wiemy to jednak my, widzowie. Bohaterowie serialu nie są tego świadomi, dzięki zręcznej propagandzie ZSRR, co mocno wzmacnia dramaturgię. Poznajemy ich cofając się do 26 kwietnia 1986 roku, gdy w reaktorze jądrowym bloku energetycznego nr 4 Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej doszło do przegrzania reaktora, wybuchu wodoru, pożaru oraz rozprzestrzenienia się substancji promieniotwórczych.

Dzięki linearnej narracji, widz czuje się niemalże uwięziony w koszmarze tamtych lat. Krok po kroku przechodzimy przez kolejne godziny niewyobrażalnej tragedii. Niewidzialna chmura śmierci wkrótce odbija swoje piętno na twarzach tych, którzy ją napotykają. Mamy świadomość, że każdy kto pojawia się na ekranie prawdopodobnie umrze w koszmarnych męczarniach. Serial „Czarnobyl” udowadnia, że horrorów nie trzeba wymyślać, ale z całą pewnością opowiedzenie tej historii w taki sposób, wymaga amerykańskiego budżetu. Jest to jedna z najlepszych produkcji 2019 roku i zarazem najwyżej oceniany serial w rankingu IMDB.

„Czarnobyl” dostępny jest na platformie HBO Go

“The Hot Zone”

Miniserial zrealizowany dla National Geographic, oparty jest na prawdziwych wydarzeniach i opowiada o pojawieniu się wirusa Ebola w Stanach Zjednoczonych w 1989 roku. Oprócz wyraźnie zarysowanego edukacyjnego sznytu otrzymujemy jednak to, co najważniejsze – kolejną świetną rolę Julianny Margulies (“Żona idealna”). Jej bohaterka Nancy Jaax jest lekarzem weterynarii i pułkowniczką amerykańskiej armii.  Poznajemy ją w 1989 roku, na chwilę przed fikcyjną epidemią wirusa Ebola w Stanach Zjednoczonych. Ta sytuacja miała jednak szansę wydarzyć się naprawdę. „The Hot Zone” pokazuje, jak udało się jej uniknąć.

Sześcioodcinkowy miniserial oparty jest na książce (i na faktach!) „Strefa skażenia” autorstwa Richarda Prestona i przedstawia historię sprzed blisko trzydziestu lat. To właśnie wtedy w laboratorium wojskowym na przedmieściach Waszyngtonu wykryto dotąd nieznanego nikomu wirusa, który mógł być wirusem Ebola. Historię oglądamy punktu widzenia Nancy, a także jej wysiłki w udowodnienie innym, z jak wielką tragedią może zmierzyć się USA. Brzmi znajomo? Tak, ale to nie jest drugi “Czarnobyl”. Serial owszem trzyma w napięciu, ale nie traci edukacyjnej formy, do której przyzwyczaiło nas National Geographic. Po raz kolejny jednak dowiadujemy się, że życie pisze najlepsze historie, a sprawna gra emocjami jest najlepszym sposobem do przykucia widza do kanapy.  Dla tych, którzy nadal nie wiedzą, co obejrzeć po “Czarnobylu” jest to świetna propozycja.

Serial miał premierę na kanale National Geographic 29 maja br.

“Stranger Things”

Długo wyczekiwany przez widzów 3. sezon serialu wreszcie jest dostępny na Netfliksie. To prawdziwa serialowa perełka, która zaskoczyła wszystkich (w tym samego Netfliksa) przeszło trzy lata temu. Akcja rozgrywa się w małym amerykańskim miasteczku Hawkins, gdzie poznajemy czwórkę 12-latków: Mike’a (Finn Wolfhard), Willa (Noah Schnapp), Dustina (Gaten Matarazzo) i Lucasa (Caleb McLaughlin). Chłopcy po skończonej sesji gry planszowej wsiadają na swoje rowery i jadą do domu przez ciemny las. Will nie dociera jednak do domu. Ten wątek to centrum serialu, który daje początek zgrabnie budowanym historiom.

Jedną z nich jest dziewczynka “Eleven” (Millie Bobby Brown), która ma nadprzyrodzone moce kinestetyczne. Chłopca poszukuje też jego starszy brat Jonathan (Charlie Heaton), licealny outsider, który później łączy swoje siły z Nancy (Natalia Dyer), idealną nastolatką z sąsiedztwa, której przyjaciółka znika w podobny sposób. Willa rozpaczliwie szuka też matka, doskonale zagrana przez Winonę Ryder, która nie wygląda już jak dawna idolka. Ryder gra Joyce Byers, samotną, pracującą matkę, której każde zmartwienie odbiło się na twarzy w postaci zmarszczek i fatalnej fryzury. To ona jako pierwsza zaczyna wierzyć w opowieści o potworze, którego widzi w ścianie. Choć z początku praktycznie wszyscy myślą, że Joyce zwyczajnie odbiło, wkrótce ciemna moc i demagorgon stają się trudną do przyswojenia rzeczywistością.

W trzecim sezonie do grona potworów dochodzi jeszcze kolejny – okres dojrzewania. Każdy z nas się z nim zmagał i wie, jak okrutny potrafi być. Tym razem spotykamy się z bohaterami w 1985 roku. I choć Hawkins zyskało nowe centrum handlowe, druga strona w dalszym ciągu daje o sobie znać.

– Chcieliśmy zgłębić temat zmian – mówi Matt Duffer, który wraz z bratem Rossem stworzył serię. – Najnowszy sezon ma miejsce latem, tuż przed rozpoczęciem szkoły średniej. Dzieci dorastają, a to będzie niechlujne, niezręczne i bolesne – podkreśla Duffer. Ich rodzinne miasto natomiast nadal jest zagrożone.

Zło znajdzie inną drogę do Hawkins… to tylko kwestia czasu.

Serial dostępny jest na platformie Netflix.

“Już nie żyjesz” (Dead to me)

Tragikomedia Netflixa „Już nie żyjesz” to ukłon w stronę fanów “Gotowych na wszystko (Desperate Housewives). Serial składa się z dziesięciu półgodzinnych odcinków, więc jest idealny na weekendowy binge watching. To kolejny serial z kobietami w głównych rolach.

Tym razem obserwujemy losy  Jen (Christina Applegate) i Judy (Linda Cardellini), które zaprzyjaźniają się na spotkaniach grupy wsparcia, po stracie bliskiej osoby. Rozwój ich znajomości wkrótce jednak okaże się naprawdę szokujący. Jen próbuje się uporać ze śmiercią męża, który zginął w wypadku samochodowym. Jego zabójca uciekł z miejsca wypadku, dlatego Jen skrupulatnie sprawdza wszystkie samochody w okolicy, w poszukiwaniu wgniecenia w karoserii, które mogłyby zabić człowieka. Judy z kolei ma inny, mroczny sekret.

Podobnie jak “Gotowe na wszystko”, serial pod przykrywką fabuły podejmuje się poważnych, traumatycznych problemów, a jednocześnie zapewnia odpowiednią ilością dowcipu i humoru, aby zachować zdrowy rozsądek w trakcie ciągłych zwrotów akcji.

Zarówno Applegate, jak i Cardellini doskonale wcielają się postaci Jen i Judy. Obie kobiety skrywają sekrety, które okazują się być bardziej bliskie widzom, niż to się z początku może znawać. Nie bez powodu serial okazał się hitem Netfliksa, który zapowiedział, że powstanie kolejny sezon serialu.

“Już nie żyjesz” dostępny jest na platformie Netflix

„City on a Hill”

Showtime produkuje naprawdę dobre seriale kryminalne. Warto wspomnieć tu choćby o “Ray’u Donovanie”. Tym razem producenci – a są nimi m.in. Ben Affleck i Matt Damon – przenoszą nas do lat 90. do Bostonu, gdzie Kevin Bacon pojawia się jako skorumpowany agent FBI i trafia na trop afery w skorumpowanym mieście. Grany przez niego bohater – Jackie Rohr, łączy siły z prokuratorem Decoucym Wardem (Aldis Hodge), aby rozbić gang złodziei samochodów.

Początkowo mało skomplikowana sprawa, prowadzi jednak do siatki intryg i ostatecznie wielkiej afery w Bostonie. W serialu oprócz Bacona pojawiają się również tacy aktorzy, jak Jonathan Tucker (Kingdom), Mark O’Brien (Halt and Catch Fire), Jill Hennessy (Crossing Jordan), Sarah Shahi (Person of Interest), Lauren E. Banks (Maniac), Amanda Clayton (If Loving You Is Wrong), Kevin Chapman (Person of Interest).

Premiera na kanale Showtime miała miejsce 16 czerwca br.

“Pearson”

Aaron Korsh scenarzysta serialu “W garniturach” (Suits) nie chcąc rozstawać się z Jessicą Pearson (Gina Torres), stworzył dla niej nowy serial “Pearson”. Akcja spin-offu dzieje się w Chicago, a Jessica wkracza do brutalnego świata tamtejszej polityki. Korsh podkreśla, że widzowie, którzy pokochali “W garniturach” z pewnością nie rozczarują się nową produkcją. 

– Serial ma w sobie DNA „W garniturach”, ale chcieliśmy, żeby był bardziej naturalistyczny, surowy, prawdziwy i pokazywał więcej aspektów osobowości Jessiki Pearson i życia – podkreśla scenarzysta Daniel Arkin.

Scenarzyści zdradzają, że choć Jessica pojawi się w nieco innej odsłonie i będzie miała mniejszą władzę (przynajmniej na początku), z pewnością nie straci swojego szykownego stylu. Sama aktorka dodała, że byłoby to katastrofą, gdyby tak się stało. Co ciekawe, pomysł, aby skupić się na polityce wyszedł właśnie od Giny Torres.

W serialu “Pearson” tytułowa bohaterka rozpocznie karierę jako fixer burmistrza Chicago (Morgan Spector). W rolę jej antagonistki – prokurator okręgowej, wcieli się Bethany Joy Lenz. Na ekranie pojawią się również aktorzy znani z innych seriali m.in. Simon Kassianides (Agenci T.A.R.C.Z.Y.), Isabel Arraiza (The Oath), Chantel Riley (Wynnona Earp), czy Eli Goree (Ballers).

Premiera zapowiedziana jest na 17 lipca w stacji USA Network

“Na cały głos” (The Loudest Voice)

Serial warto zobaczyć z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze jest to ekranizacja spektakularnego upadku prezesa Fox News, Rogera Ailesa, który w 2016 roku został zmuszony do rezygnacji po tym, jak prowadząca Gretchen Carlson wniosła przeciwko niemu pozew o molestowanie seksualne. W USA telewizja Fox News słynie ze swoich pro-republikańskich ukierunkowań i obecnie pełni rolę tuby propagandowej rządzącej władzy i Donalda Trumpa. Tym bardziej szokujące jest to, czego dopuszczał się Ailes wobec swoich pracownic. 

Drugim i jakże ważnym powodem, dla którego warto zwrócić uwagę na serial jest Russell Crowe. Australijski aktor na potrzeby roli zmienił się jednak nie do poznania i bez wątpienia jemu zawdzięcza się siłę produkcji. Liczne napady agresji, molestowanie seksualne, drapieżne zachowania godne szaleńca, cynika, tyrana i despoty, jakim był Ailes mógł zagrać tylko on. W rolę Gretchen wciela się z kolei Naomi Watts, która również błyszczy w serialu.

Produkcja jest adaptacją książki „The Loudest Voice in the Room” Gabriela Shermana i przedstawia zarówno wzloty i upadki prezesa Fox News w siedmiu odcinkach. Widzowie dowiadują się m.in. przed jakimi moralnymi dylematami Alies stawiał prezenterki i inne pracownice stacji. A te często są dość szokujące. “Na cały głos” to relacja narodzin machiny propagandowej, którą polscy widzowie znają również i z rodzimego podwórka. Jak jednak przystało na amerykańską produkcję, będziemy świadkami obserwowania konserwatywnej Ameryki…oczami liberałów. Choć może nie każdy wątek będzie zrozumiały dla polskiego odbiorcy, produkcję warto zobaczyć choćby dla Russella Crowe’a. 

Serial dostępny jest na platformie HBO Go.

Zobacz także: